22 kwietnia 2014

Dean i Emily

Jakoś tak mnie naszło :) 


- Hej Em poczekaj. - młoda dziewczyna obróciła się, gdy usłyszała za sobą krzyk Chrisa - jej kuzyna. - Dziewczyno biegnę za Tobą już z 3 przecznice. Zasuwasz jakby Cię goniło stado demonów. 
- Sorki, przypominałam sobie zagadnienia do egzaminu.
- Czekaj, czekaj. To już dziś? - Chris spojrzał na dziewczynę przerażony.
-No tak. Dziś! Kuzynie przecież od miesięcy wbijali Nam do głowy tę datę. 
-No tak, ale tyle się działo, że zapomniałem.
-Słuchaj ja rozumiem, polowanie i wogóle, ale myśl czasem o szkole, co? 
-A po co? Przecież zostało Nam tylko 3 tygodnie i wolność. 
-Niby tak, ale w ciągu tych 3 tygodni mamy egzaminy.
-Tak, tak. W każdym bądź razie ojciec rozmawiał dziś z Johnem Winchesterem.
-Tak? I co z tego?
-Emily co z tego? Ten człowiek jest legendą! - wykrzyknął Chris.
-Ciężko być legendą jeśli wciąż żyje.
-Oj wiesz o co mi chodzi. Zresztą mniejsza o to. Przyjeżdża tutaj z Deanem
-Z Deanem? A co z Samem?
-Z tego co udało mi się podsłuchać studiuje w Stanford. 
Emily nie mogła pojąć ekscytacji kuzyna. To nie pierwszy raz gdy do wujka Jima przyjeżdża John. Fakt nie było Go tu od 10 lat, ale życie łowcy nie należy do najłatwiejszych zwłaszcza w Nowym Orleanie, gdzie roi się od wiedźm i wampirów. Emily w swoim życiu spotkała niejednego krwiopijcę. Ani trochę nie przypominali Roberta Pattinsona czy Iana Somerhaldera, którymi ekscytowały się jej koleżanki z klasy. Łowczynią była odkąd skończyła 2 latka. Wiadomo, że na początku nie jeździła na polowania. Jej ojciec chciał zapewnić dziewczynie normalne dzieciństwo z dala od nadprzyrodzonych bestii, co nie było łatwe, gdyż Emily na własne oczy widziała jak jeden krwiopijca zabija Jej matkę i starszego brata. Miała żal do ojca, gdyż nigdy nie wyjawił żonie kim jest i czym się zajmuje. Dla żony, dzieci czy sąsiadów był zwykłym mechanikiem, który kocha żonę i dzieci. Pamiętnego dnia, wyjechał na polowanie z Bobbym Singerem, Rufusem Turnerem i Johnem Winchesterem. Zajmowali się gniazdem wampirów w okolicach New Jersey. Nie było wiadomo ilu Ich jest i przeoczyli jednego, który za zapachem Petera dotarł do Nowego Orleanu i pod osłoną nocy rozszarpał na strzępy Marię i Kevina Youngów. Małą Emily brat ukrył w domku na drzewie u sąsiadów, a sam ruszył na ratunek matce. Ojciec był wtedy w barze z łowcami. Od tamtej pory szkolił Emily i ożenił się po 4 latach z łowczynią Hannah, która pokochała Emily ze wzajemnością. Oboje wpoili Jej namiastkę życia łowcy, ale nie brali Jej na polowania. Dziewczyna zostawała wtedy u brata Hannah - pastora Jima, Jego żony Stelli i syna Chrisa. Gdy Emily i Chris mieli 13 lat na świat przyszła córka Jima i Stelli - Sophie. 
Emily oczywiście znała Deana i Sama, ale nie widziała Ich od dawna. Ostatni raz to było na ślubie Petera i Hannah. Miała wtedy 6 lat, Sam 15, a Dean 19. Winchesterowie byli dla Niej kimś w rodzaju bogów. Niezwyciężeni. Dean nawet uczył Ją samoobrony. W wieku 6 lat mogła zdobyć czarny pas karate, gdyby chciała. Nawet teraz potrafiła przywalić facetowi który za bardzo się do Niej przystawiał. Niestety Winchesterowie wyjechali tak szybko jak przyjechali. Dlatego też nie rozumiała ekscytacji kuzyna. 



Ok taki mały wstęp do opowiadania, które powstaje powoli w mojej głowie. Mam nadzieję, że uda mi się je dokończyć. Mam kilka pomysłów na fabułę, więc teraz pozostaje mi to sklecić w porządne opowiadanie i nanieść na nowego bloga, który to powstaje powoli. Ale nie od razu Rzym zbudowali nie? Czekam na opinię :)