14 kwietnia 2013

The End :)

Tak więc... heh wyobrażam sobie minę Pauliny, która czytając to marudzi pod nosem, że nie zaczyna się zdania od "Tak, więc". Jestem z siebie dumna - po kilku latach udało mi się skończyć pisać książkę, jest sprawdzona przez ukochanego doradcę i eksperta z prawa, za co serdecznie dziękuję. Tak Robert mówię o Tobie. Twoje rady były nieocenione. Pomimo codziennego oglądania Sędzi Wesołowskiej jak i "Sądu Rodzinnego" moja znajomość prawa jest bardzo znikoma. Za to Twoja wiedza jest nieoceniona. Pierwsza osoba, która to przeczytała to moja nieoceniona beta z kilku starych blogów. Dziękuję serdecznie jedynej i niezastąpionej Tami, która przez kilka lat pomagała mi w pisaniu opowiadań, dawała mentalne "kopy w cztery litery", nie pozwalała rezygnować. Dzięki Niej ukończyłam 4 blogi - 2 z tematyki Potterowskiej, 1 z tematyki "The Vampire Diaries" i 1 z tematyki Merlinowskiej. Tak więc wszystkie są zakończone, wraz z książką "Zdradliwa przyjaźń". Nie wiem, czy kiedykolwiek ujrzy ona światło dzienne, ale wszystko jest możliwe. Na razie leży na samym dnie szuflady, wraz z zeszytami, w których były szkice opowiadań. Mimo namów przyjaciół, nie mam odwagi wysłać rękopisu do jakiegoś wydawcy. Ba żadnego nawet nie znam. Z jednej strony jest strach, przed wyśmianiem książki, a z drugiej nadzieja, że może niektórym się spodoba. Pamiętam jak zaczynałam pisać. Wspierały mnie: Ang i dwie polonistki. Teraz gdy przyszło co do czego, żadnej nie ma...



Dziś rocznica ślubu moich kochanych staruszków. Są ze sobą już 25 lat. Niezmiernie mnie to cieszy :) Podobało mi się, w jaki sposób ksiądz to powiedział. Zaskoczył mnie, nie mówiąc mojego imienia, mimo iż ksiądz Tomasz zapisywał rok temu, ale widocznie proboszcz nie widział takiej potrzeby. Widziałam za to łzy w oczach taty... nie wiem co oznaczały, bo nie chce się do nich przyznać, ale ja to od niego jutro wyciągnę. Mama jak to mama, w kościele poważna, za to w domu kochana. Gdy wyjadę będzie mi brakowało jej uśmiechu, gdy w sobotę rano siadała koło mnie na łóżku i gadałyśmy o głupotach. Teraz to jej się zwierzam ze wszystkiego. Jasne nie żałuję chwil z Justyną i Ewelą, ale przez głupi błąd Wiki, to już stracone. Tak to jest, gdy w gniewie powie się coś, a po ochłonięciu myśli że to bez sensu. Na nieszczęście Wiki pokłóciła się z Krzyśkiem i oczywiście zamieściła inny post niż miała...



O kurczę ta notka jest najdłuższa na tym blogu... Zastanawiałam się nad tym co zrobić z egzaminem na prawko... i nieświadomie Justyna podsunęła mi pomysł. Nawet o tym nie wie, ale wystarczyło streścić rozmowę Pauli i Robertowi i wszystko stało się prostsze... tak więc czekamy jeszcze 2 tygodnie...



Uwielbiam tę nutę... nigdy nie sądziłam że tak mi wpadnie w ucho... non stop jej słucham, że tekst znam na pamięć :)


Rozpędzeni prosto w stronę słońca
Zatraceni w sobie tak bez końca
Zaliczamy dziś te wszystkie stany
Bez grawitacji pędząc w nieznane
Mrugnij a pofruną szyby z okien
Rozpalamy znowu tu nasz ogień
Każda chwila jest wiecznością
Kiedy miłością podbijamy kosmos...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz